Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!
Drukuj

Ocena użytkowników: 5 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywna
 

Czas, który teraz nastał jest niezwykle napięty. Ludzie się boją. Nie wiedzą co czeka ich za kilka dni. Czy będą nowe ograniczenia? Czy uda się zachować pracę? Czy będą zdrowi, a jeśli nie, to czy uda im się przechorować COVID bez poważnych konsekwencji? Czy wszyscy, którzy są im bliscy przeżyją? Absurdalne decyzje władzy, brak pomysłu na poradzenie sobie z kryzysem, zmarnowanie miesięcy, które powinny być poświęcone na przygotowania do walki z epidemią, brak konsekwencji w postępowaniu, chaos i dezinformacja na pewno nie uspokajają i tak nerwowej atmosfery. Poczucie, że za chwilę to wszystko się rozpadnie wisi gdzieś z tylu głowy i mrozi za każdym razem, gdy widzi się zdjęcie karetek w kolejce pod szpitalem. Odchodzi coraz więcej osób publicznych, chyba każdy już zna kogoś, kto chorował.


Strach skłania do różnych reakcji: niektórzy zamykają się w domu, inni uruchomili mechanizm wyparcia i udają, że mają wszystko pod kontrolą. Zamiast tworzyć wspólnotę wobec nieszczęścia, dzielimy się na wrogie obozy. Niektórzy nie boją się ryzykować zdrowia i życia innych, byleby zamanifestować swoje poglądy. Inni okopali się w swoich twierdzach i o ile się da, żyją poza rzeczywistością. Zamiast okazywać sobie wzajemną troskę, ludzie się obrażają, wyśmiewają i lekceważą.
Kłócą się na ulicy, w sklepach i we własnych domach.

Przecież strach nie musi wyzwalać w nas tylko złej energii!
Wręcz przeciwnie, może uruchomić dodatkowe pokłady empatii, otworzyć na potrzeby innych, pomóc przekierować myślenie na to, co możemy zrobić dla kogoś, zamiast zadręczania się tym, co może nas czekać. Może da się w tym wszystkim znaleźć jakiś sens, choćby taki, żeby być bliżej, choć w dystansie, żeby być troszkę lepszą osobą.
To się działo i świetnie działało!
Od początku pierwszej fali pandemii różne społeczności zaczęły się organizować, powstały lokalne i ogólnopolskie grupy Widzialnej Ręki, inicjatywy sąsiedzkie, akcje ratunkowe, które pomagały utrzymać na powierzchni małe biznesy.
O dziwo teraz, kiedy mamy prawie 10 tysięcy zachorowań dziennie, zakorkowane szpitale, rosnącą liczbę nekrologów, mówi się o tej solidarności jakoś mniej.
A trzeba!
Jeśli ja, zdrowa, zahartowana zimowymi kąpielami czterdziestolatka, martwię się o to co na mnie czeka tej jesieni i w nerwach słucham relacji kolejnych chorych, którzy opowiadają o swoim bólu, jak muszą czuć się wszyscy ci, dla których naprawdę może zabraknąć respiratora, bądź ktoś podejmie decyzję, że ich już nie ma sensu ratować?



Ostatnio podczas zakupów w lokalnych delikatesach spotkałam sąsiadkę w podeszłym wieku. Skarżyła się sprzedawczyni na swoją sytuację. Mąż sercowiec, poruszający się z balkonikiem właściwie w ogóle nie wychodzi z domu, na jej barkach spoczywa cała logistyka ich życia, a ona sama nie jest zdrowa i martwi się, że zarazi ich oboje. Ponieważ znam ją ze wspólnych podróży windą zaproponowałam, że zajmiemy się ich zakupami. Pani bardzo dziękowała, chociaż na razie nie chciała korzystać, ale w razie czego 10 razy powtórzyłam jej numer mieszkania, pod który ma dzwonić.


Sprzedawczyni, która przysłuchiwała się naszej rozmowie ocierała łzę „bo tyle dobra w ludziach”. Dla mnie zaś to była najbardziej normalna, naturalna reakcja na sytuację, której byłam świadkiem. Nie miałam poczucia, że mówię coś niezwykłego.
W naszym wieżowcu 70% mieszkańców to osoby starsze. Część z nich ma wyraźne oznaki różnych dolegliwości. Niektórych bardzo rzadko ktoś odwiedza, radzą sobie ze wszystkim własnymi siłami.
Ale nikt nie chce być sam kiedy się boi, tak samo jak nikt nie chce być sam kiedy umiera.
Nie wiem czy sąsiadka ze sklepu chciałaby kiedykolwiek z mojej propozycji skorzystać, nie wiem czy chciałby ktokolwiek inny z mieszkańców.
Mam jednak nadzieję, że będzie im lepiej, jeśli będą wiedzieli, że nie są w tym wszystkim sami i w razie czego jest niedaleko ktoś, na kogo mogą liczyć.
Mi taka świadomość daje całkiem sporo.
Dlatego postanowiliśmy wywiesić na klatce schodowej plakat z numerem telefonu i mieszkania, gdyby ktokolwiek znalazł się w potrzebie.


Satelity odcisnęły swoje pomocne dłonie, żeby podkreślić szczerość intencji i szybko rozdzieliły między wszystkich ewentualne obowiązki, które mogłyby spaść nam na barki.


Nie trudno się domyślić, że oni biorą na siebie pieski 😉🐶🦮🐩🐕🐕‍🦺
Jeśli macie warunki i możliwości żeby podjąć się takiego zadania, powieście podobne plakaty w swoim sąsiedztwie.
Niech dobro się roznosi! ❤️❤️❤️

Ps. Plakat powiesiliśmy wczoraj o 19:00. O 20:00 młodzież pobiegła sprawdzić, oderwano już dwie wizytówki. Oby nikomu ten numer nie był potrzebny, ale cieszę się, że go ma i mam nadzieję, że jeśli jednak będzie - zadzwoni.

Do wykonania pracy użyliśmy:
farb do malowania palcami JOVI
ołówka JOVI Trigraph
kredek JOVI Triwax
flamastrów JOVI School i JOVI Maxi
Wszystkie artykuły można kupić w sklepie:
http://sklep.jovi.net.pl/


Tekst opracowała Agnieszka z Jowisz i Satelity


Farby do malowania palcami 5kol/35ml

665_540-farby-do-malowania-palcami-5kol-35ml.jpg

Cena: 15,49 zł PLN

 

 

Kategoria: Po godzinach pracy scann.R Team
Odsłony: 359